Start   Archiwum NEWS   Kontakt   Redakcja   Reklama   Regulamin  Centrum finansowe - nowa odsłona    
 
LIPIEC:  w Bibliotece   w MCKiS

Polecamy

"Jest już za późno, nie jest za późno" -SDM Drukuj Email
Autor: Alex   15.03.2010.


sdm14032010_6.jpg"Bardzo się cieszę, że Państwo tak serdecznie i tak spontanicznie reagujecie na nasze zasoby archiwalne, ale myślę że z ulgą przyjmiecie wiadomość, że nie będzie tego dużo, gdyż... nie chcemy być archiwalni, nie chcemy żeby nas wożono po kraju na lawecie, jak faraona" powiedział Krzysztof Myszkowski przez zagraniem niejako hymnu Starego Dobrego Małżeństwa, znaku rozpoznawczego, piosenki "Jak...".
To była jedna z pięciu, może czterech starych piosenek, jakie usłyszeliśmy w niedzielny wieczór w szczakowskim Domu Kultury na jedynym takim koncercie w ostatnich latach w naszym mieście.
Bilety zostały sprzedane w kilka dni, a każdy, komu udało się je zdobyć, przygotowywał się do koncertu na długo przed nim. Dziesiątki przesłuchanych utworów, i domysły, co usłyszymy, co będzie można zaśpiewać razem z artystami, co dostarczy nam wspomnień... Okazało się że wspomnienia możemy przeżyć sobie w domu, po raz kolejny słuchając płyt, a dziś zespół pokazał swoje nowe, no, wcale nie takie całkiem nowe, bo od kilku lat ukazywane oblicze, ale inne niż to, do którego jesteśmy wszyscy przyzwyczajeni.
„Jak", „Dobra wiadomość", „Jest już za późno", „Wolność", „Nie brooklyński most", „Wszystko jest okej", „Piosenka aniołowa" i „Bieszczadzkie Anioły", to te, które raczej wszyscy powinni byli znać, zaśpiewane zostały na koniec, więc to tylko niecałe pół godziny wspomnień. Przez ponad dwie godziny Krzysztof Myszkowski wraz z przyjaciółmi uczył nas nowego spojrzenia na własną muzykę, na poezję, do której powstała i na życie, które dzięki tej poezji może stać się piękniejszym, lżejszym, i na pewno łagodniejszym.
Klimat stworzony przez SDM ogarnął w jednakowym stopniu wszystkich przybyłych. Ani chwili zniecierpliwienia, żadnej oznaki znudzenia, czy zawodu, wszyscy po prostu słuchali, słuchali i słuchali.
sdm14032010_5.jpgW ten wspaniały klimat wpisał się niespodziewanie, przybyły wraz z muzykami Piotr Warszawski, aktor, który stał się właściwie już pełnoprawnym członkiem zespołu i podróżuje wraz z muzykami z recytacją wspaniałego wiersza Jana Rybowicza "Narkotyki, narkomani, narkomanie".
Wiersz o tym, że niezależnie od statusu, od pozycji, od wieku, doświadczeń życiowych, każdy z nas jest narkomanem. Narkomanem życia, bez którego... nie potrafimy żyć...
Długa, kilkuminutowa recytacja zastąpiła przerwę dla muzyków, a słuchających dosłownie "wbiła" w fotele.
Kiedyś koncerty były ubarwiane poezją Adama Ziemianina. Dziś elementem dzielącym, ale i scalającym dwie części wieczoru jest właśnie poezja Jana Rybowicza.

- Jak to jest mieć świadomość - pytam Wojtka Czemplika, najbardziej rozpoznawalnego skrzypka w kraju - że się jest w zespole, bez którego pewne pokolenie naszych rodaków właściwie nie miałoby młodości. Niektórzy ludzie nie mogą sobie wyobrazić świata bez Starego Dobrego Małżeństwa. Mało tego - gracie już tyle lat w salach po brzegi wypełnionych publicznością - jak się z tym czujecie?

- My się naprawdę nie spodziewaliśmy, zaczynając grać dwadzieścia kilka lat temu, że to będzie miało tak szeroki wydźwięk. Zaczynaliśmy grać, śpiewać w klubach studenckich, na juwenaliach, na różnego rodzaju festiwalach piosenki studenckiej, turystycznej..
Były to czasy, kiedy muzyka nie była tak dostępna jak dziś. Można dziś zagrać w Jaworznie, jutro w Gdańsku itd. Było kilka miejsc w Polsce, gdzie grało się i słuchało takich zespołów.

- I to były miejsca, nazwijmy je, bardzo zwykłe, bo przecież „Baza Pod Ponurą Małpą" w Szklarskiej Porębie to po prostu wielki plac, publiczność siedziała na trawie, a zespoły zajmowały miejsce na dość prowizorycznie skonstruowanej scenie. Podobnie było w zwykłej sali sportowej na Bazunie, czy YAPIE, albo na stoku zbocza w Danielce, czy Rogaczu.

- Racja. Dziś jesteśmy zapraszani do teatrów, filharmonii, więc sami do tej pory jesteśmy zaskoczeni, że to przybrało taki duży rozmiar. To niezwykle miłe, że juz drugie, czy trzecie pokolenie na tym się wzoruje, wychowuje, słucha, kupuje płyty, bilety na koncerty. Ale to można również tłumaczyć na drugi sposób, że my wypełniamy pewną lukę która zaistniała w mediach masowych, jak publiczna telewizja, publiczne radio, radia komercyjne, gdzie takiej muzyki się nie puszcza. W związku z tym następuje autentyczny głód takiej muzyki, takiej poezji, takiej lekkości. Ludzie przychodzą na koncerty i tu mogą przeżyć coś innego.

- Ciekaw jestem jak to było, zanim zaczęliście grać. Czego Ty słuchałeś w czasach, kiedy SDM jeszcze nie było?

sdm14032010_7.jpg- Ja wychowałem się na muzyce Marka Grechuty, zespołu Anawa, Piwnicy pod Baranami i tak naprawdę, żeby ich posłuchać i zobaczyć, jechałem ze Szczecina do Krakowa do hotelu pod Różą, na jeden wieczór, aby posłuchać mojego Idola, zobaczyć go, dotknąć...
 
- No to muszę Ci powiedzieć, że ja jeździłem swego czasu właśnie do Szklarskiej, aby Was zobaczyć. Wasza kariera urosła błyskawicznie. Pamiętam czasy, kiedy sam jeździłem na konkursy studenckie, turystyczne, wtedy mieliście może cztery, może pięć lat, a już byliście legendą.
A zarówno legendą, jak i legendarnym muzykiem był od zawsze Wojtek Czemplik. I co ciekawe, mnogość składów, z jakimi grałeś jest niezliczona. Pomijając te stałe grupy, znanych wykonawców, że wspomnimy Pawła Orkisza, Bez Jacka, to na przeglądach turystycznych dołączałeś do każdego kto o to poprosił.
Przyjeżdżając w trójkę, z dwiema gitarami, tak było w moim i moich kumpli przypadku, nie brzmieliśmy dość dobrze. Poszliśmy wtedy do Wojtka i poprosiliśmy, czy mógłby z nami zagrać taką, a taka piosenkę. Wystarczyło wtedy, że posłuchałeś zwrotkę, refren i już mogłeś akompaniować zespołowi, który dumny brał udział w przesłuchaniach konkursowych, mając w swoim składzie Wojtka Czemplika.

- I tak jest do dzisiaj. To daje wiele radości. Ciesze się, że przypomniałeś tamte czasy, to były naprawdę wspaniałe przeżycia.
sdm14032010_3.jpgNatomiast powracając do rozwoju naszej muzyki. W pewnym momencie pojawiły się tak zwane łóżka z kasetami w całej Polsce, sklepy terenowe, przenośne, jarmarczne. My, wydając pierwszą płytę daliśmy taką, można powiedzieć, taką płytę matkę dla wszystkich pirackich firm, które powstawały jak grzyby po deszczu. Firmy te produkowały mnóstwo kaset, ale w ten sposób nakręcały również dla nas koniunkturę. Kiedy kasety można było kupić wszędzie i każdy je miał w domu. W ten sposób staliśmy się popularni. Potem nastąpił rozkwit fonografii, znów ludzie kupowali płyty, bo kasety stały się przeżytkiem i do dziś właściwie bez pomocy mediów, bez pomocy radia, telewizji, videoklipów i całej kosztownej promocji cieszymy się że jesteśmy wciąż popularni.

- Zmieniacie sposób koncertowania, mówił o tym Krzychu Myszkowski na koncercie, gracie ostatnio bardzo mało starych piosenek, bo trzeba iść do przodu. Rzeczy stare wszyscy znają na pamięć, oczywiście chcą ich słuchać, ale grając tylko te rzeczy nie moglibyście się dać poznać od innej strony, nie moglibyście pokazać piękna nowej poezji, nowych melodii. Ciekaw jestem, czy gracie jeszcze takie koncerty na których są tylko, albo większość starych przebojów?

- Wcale , w ogóle tak już nie gramy od kilku lat. Powstają nowe płyty, których jest już ponad dwadzieścia, piosenek jest kilkaset i trzeba iść do przodu. Krzysztof poszukuje nowych autorów tekstów, dokładnie czyta powstająca poezję, wybiera..

- Koncert był długi, widać, że Wam się nie spieszy, nie macie takiej, nazwijmy to maniery - zagrać swoje i... do domu, ale staracie się zmusić do myślenia, do głębszego zastanowienia się nad sensem tekstów. Po piętnastu, dwudziestu minutach koncertu dociera do publiczności fakt, że tamte czasy już minęły, były piękne, ale zaczyna się coś nowego, coś co warto poznać, a nie tylko rozpamiętywać stare czasy. Tak długi koncert ma służyć chyba czemuś, może nawet jakiejś Waszej misji.... Myślę że chęci przekazania czegoś, pewnej filozofii życia, kontemplacji. Piosenki są często smutne, mówiące o nieuchronnym przemijaniu, a z drugiej strony budujące, że nawet jeśli nas tu już nie będzie, to świat w dalszym ciagu pozostanie piękny.

sdm14032010_4.jpg- To właśnie są te teksty, takie jakie są - wyszukane, wyselekcjonowane i z taka muzyką, żeby można ich było słuchać, żeby one dotarły do każdego, żeby czasem się uśmiechnąć, czasem uronić łzę, poklaskać, czy z nami pośpiewać. Staramy się zachować tę formę współpracy, interakcji między nami a publicznością. Można złapać refren, który zostaje na dłużej w pamięci.
Forma koncertu to zasługa Krzysztofa - najpierw jest autentyczne skupienie nad tekstem, fascynacja nim, a potem są fragmenty lżejsze, a na koniec mała dawka czegoś starszego, co zawsze się obroni. I na tym polega dramaturgia koncertu, żeby na końcu był wybuch pewnego entuzjazmu bo w końcu jest coś, co wszyscy znają na pamięć.





- Czy dochowujecie wierności pełnemu składowi, czy nie zdarza Wam się zagrać koncertu bez kogoś, bo coś mu wypadło, choroba, jakaś ważna sprawa?

- Zawsze gramy w pełnym składzie. Jeśli ktoś nie może wziąć udziału w koncercie, to po prostu koncert się nie odbywa. Albo są wszyscy, albo koncertu nie ma. Musi tak być...

I tak było w Szczakowskim domu Kultury. Ponad dwie i pół godziny muzycy dawali z siebie wszystko. To koncert inny od wszystkich, od tych, które grają zespoły stawiające na widowiskowość, na fajerwerki na scenie. Sześciu muzyków, którzy jak usiedli na początku tak pozostali do końca na swoich miejscach, nieznacznie tylko przemieszczając się na scenie. Najważniejsza była muzyka, najważniejszy był przekaz, i atmosfera wśród widowni, jakiej nikomu innemu nie udaje się stworzyć.
sdm14032010_2.jpgStare Dobre Małżeństwo jest w dalszym ciągu takim samym "starym Dobrym Małżeństwem", które skupia wokół siebie i wkraczających w życie nastolatków i osoby, które "czterdziestkami" były dwadzieścia lat temu.
Piosenki mówią o rzeczach bardzo prostych - miłość, tęsknota, przemijanie, zazdrość, radość, smutek. Wydawać by się mogło - nic nowego. Ale w tym tkwi siła przekazu SDM i samego Krzysztofa Myszkowskiego, który dobiera repertuar, układ, program występu, że o sprawach banalnych z pozoru, możemy pomyśleć jak o sprawach bardzo ważnych, tak jak się o nich myśleć powinno. Na co dzień zapominamy o ludziach, o uczuciach, o przyjaźni, poświęcając się budowaniu własnego świata, nie zawsze otwartego na innych. Chwile oderwane od tej, jednak przykrej, rzeczywistości, stworzonej przez każdego, dla samego siebie, pozwalają przynajmniej spróbować zwolnić krok, zwolnić biegnące myśli, zatrzymać się przed kimś, komu być może jesteśmy bardzo potrzebni.
Ponad sto pięćdziesiąt minut spędzonych na koncercie pozostawiło jednak ogromny niedosyt. Tylko kilka starych, to mało. Liczyliśmy na więcej, ale trzeba przyjąć ze zrozumieniem to, co powiedział na scenie Krzysztof Myszkowski, że trzeba iść do przodu tak, jak uczy nas cała twórczość, wszystkie teksty i wszystkie piosenki Starego Dobrego Małżeństwa.
Jest już za późno..? Nie jest za późno..?


Imprezy dziękują Panu Markowi Zdaniukiewiczowi  /Zdany/ za zaproszenie na koncert, ufundowanie płyty w konkursie, a w imieniu wszystkich oczarowanych muzyką SDM, za zaproszenie zaspołu do Jaworzna.

Zespół Stare Dobre Małżeństwo wystąpił w składzie Krzysztof Myszkowski - śpiew, gitara, harmonijka ustna, Wojciech Czemplik - skrzypce, mandolina, Ryszard Żarowski - gitary, Andrzej Stagraczyński - gitara basowa, Dariusz Czarny - gitary
Przemysław Chołody - harmonijka ustna. Gościnnie Piotr Warszawski - recytacja.

sdmded.jpg

Przeczytaj również:



 
W GALERII sporo zdjęć z różnymi obiczami członków grupy - zapraszam.












sdmnew0110a.jpg

Niejeden widząc tytuł tej zapowiedzi pofrunie ze szczęścia...
Ta wiadomość dla wielu będzie spełnieniem długoletnich marzeń o udziale w koncercie zespołu, który chyba zanim jeszcze powstał i zagrał na początku lat osiemdziesiątych, i zaśpiewal pierwszą piosenkę, już był legendą. Wybitni poeci, którzy słowa do pieśni, piosenek, ballad napisali, również legendą są - i żyjący, i ci, których już między nami nie ma.
Nie ma pokolenia, które nie znałoby choć kilku utworów, a w każdym z tych pokoleń ludzi, którzy posiadają całą kolekcję płyt, którzy są na każdym koncercie w pobliżu swojej miejscowości, jeżeli tylko mogą dojechać, kupić wejściówkę.
Ich piosenki są dobre na każdy nastrój. W smutku pocieszają, w radości pozwalaja się szczęściem dzielić. Przy tej muzyce można się zakochać, można się zakochać w tej muzyce, można odpłynąć w najdalszą, najbardziej sentymentalną podróż po oceanie uczuć...


Koncert odbędzie się w wymarzonej do takich emocji sali, pachnącej starym drewnem, w której szkrzypią, trzeszczą i uginają się stare foteliki, pamiętające czasy, kiedy zespół ów zaśpiewał pierwszy utwór rozpoczynając tym samym podbój serc, do dziś drżących szybciej na najcichszy nawet dźwięk jakiejkolwiek pieśni...


sdmnew0110.jpg

 

W tym miejscu zapowiedź powinna się skończyć, bo więcej pisać nie trzeba. Ale trzeba powiadomić o dacie, miejscu i sposobie nabycia biletów.
Koncert odbędzie się w Domu Kultury w Szczakowej, 14 marca 2010 roku, o godzinie 18.00
Bilety w cenie 40 złotych można kupić w Miejskim Centrum Kultury i Sportu, przy ulicy Mickiewicza 2, oraz w sklepie "Melodia"
Organizatorem koncertu jest Agencja Zdany, czyli Marek Zdaniukiewicz.
Stare Dobre Małżeństwo w Jaworznie koncertowało ostatnio... chyba ponad 20 lat temu. Było to w ówczesnym kinie Sasanka. Sala była wypełniona po brzegi, a koncert trwał ponad dwie godiny. Usłyszeliśmy wszystko, co było do usłyszenia. Jak będzie tym razem? Przekonają się nieliczni, bo miejsc w DK w Szczakowej nie jest wiele, ale warto nawet na stojąco,w drzwiach sali koncertowej przeżyć takie chwile. Zresztą przecież z drugiej strony ...

Dla wszystkich starczy miejsca....

UWAGA ! 
Spośród osób, które odpowiedzą na pytanie związane ze Starym Dobrym Małżeństwem, wylosujemy jedną, która otrzyma najnowszy album grupy, wręczony podczas koncertu.
Album oczywiście z autografami wszystkich członków SDM.
Pytanie brzmi: >>Jacy poeci są "śpiewani" przez SDM<<

Na odpowiedzi czekamy do 10 marca pod adresem  Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

sdmfoto01.jpg

Napisz komentarz
  • Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
  • Komentarze naruszające netykietę, oraz promujące komercyjne strony, produkty itp. będą usuwane.
  • Skopiuj tekt swojego wpisu, aby go wkleić, gdy pomylisz kod
  • Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy umieszczanych przez użytkowników i gości serwisu. Odpowiedzialność za treść postów ponosi wyłącznie ich autor. Komentarze nie są materiałem prasowym w rozumieniu prawa prasowego
Imię:
Adres e-mail
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressLoad Image from WebBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Ochrona:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy


Zacytuj | Email

Czytaj dalej. Komentarze (9)
RSS komentarzy
1. 17-03-2010 20:48
 
SDM...
Koncert był napewno świetny. Żałuję, ze nie mogłem na nim być, ale gdyby nie 1700 km dzielących mnie od Jaworzna, napewno byłbym :) Dwa lata temu byłem na koncercie SDM w Zakopanem. Był to najlepszy koncert, na którym byłem ;) Myślę, że ten był równie dobry, jak nie lepszy ;) Mam nadzieję, że niedługo znów chłopaki zagrają w Jaworznie, a ja będę już w Polsce :) Pozdrawiam wszystkich, słuchających i tych nie słuchających, SDM :)
Gość
 
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
2. 04-03-2010 11:08
 
gość
Byłam na tym wspaniałym koncercie w DK przy pl. Gwarków. 
Spotkałam tam przypadkiem chłopaka który, kiedyś grał mi na gitarze i śpiewał; "z nim będziesz szczęśliwsza, dużo szczęśliwsza będziesz z nim, ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko".... 
 
PS.(sprawdziły mi się te słowa w dorosłym już życiu)
Gość
 
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
3. 01-02-2010 10:09
 
gość
A pamiętacie koncert w DK na Mickiewicza jeszcze z Olą Kiełb i Grzesiem Sieradzanem?To było chyba w 1987 lub 1988r?
Gość
 
Anaki
4. 24-01-2010 13:08
 
gość
też pamiętam koncert w DEKU był cudowny :)  
W to że ten będzie cudowny absolutnie nie wątpię mam tylko nadzieje ze uda mi się o tym przekonać osobiście w gronie poszerzonym o dzieciaki :)
Gość
 
Edyta
5. 21-01-2010 19:45
 
gość
Pamiętam, że 10 lat temu SDM koncertował w sali tzw. DEKU, tam gdzie teraz jest SKOK Jaworzno - na Placu Gwarków.
Gość
 
Janek
6. 20-01-2010 21:54
 
gość
No doobrze, napisałem, jak miało być. Chciałem zakamuflować nieco, ale jakkolwiek by to było, to i tak wszyscy widzą o co chodzi...
Gość
 
Alex
7. 20-01-2010 20:34
 
gość
Tak, pofrunęłam ze szczęścia :) 
Pomijając to, że w tytule jest błąd, ale nie czepiajmy się szczegółów.  
Najważniejsze, że wreszcie będę mogła usłyszeć SDM i to u nas w Jaworznie.
Gość
 
Ewa
8. 20-01-2010 16:06
 
gość
a wiadomo od kiedy będzie można nabyć bilety?
Gość
 
Zawisz
9. 20-01-2010 00:11
 
gość
Naprawde nie moge uwierzyć. To się w końcu stanie ! Wspaniale ! NIe będe spała do tego czasu.  
:0 :) :)
Gość
 
Beata

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2005-2008 www.imprezy.jaworzno.pl - www.mojejaworzno.pl
Joomla! 1.0.13 PL by JoomlaPL.com Team
Template by gopip.de Grafik by 2bdesign.de
Modified by eX ... Hosted by Netmark
Projektowanie i hosting stron internetowych | Seriale online | Finanse w domu i firmie